"Rozbijając szkło, nie słyszałam nawet śpiewu krwi.
Ogarnęło mnie takie wielkie Nic.
Dziś rozumiem już: teraz we mnie mieszkasz!
Odtąd idę drogą Twojej misji! (...) I to JA!!!
Teraz jestem inna: jak Ty przewrotna i niewinna!"
Closterkeller, "Agnieszka"
JAK W HINDUSKIEJ MITOLOGII
Sami-Wiecie-Kto jest człowiekiem, którego można porównać do pewnego stwora z mitologii hinduskiej. Nie da się go zranić, ponieważ z każdej kropli krwi, która upada na ziemię, powstaje jego sobowtór. Oczywiście, te "sobowtóry" żyją w jego wnętrzu, sprawiając, że jest uparty i niepokonany. Ale każdy cios, nawet najdelikatniejszy, wydaje się go wzmacniać.
Ja również zaliczam się do osób, mających zwyczaj powstawać po każdym upadku. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ celem tego felietonu jest ukazanie cech, które łączą mnie z najbardziej kontrowersyjnym polskim zakonnikiem. Nie sądzę, bym była odpowiedzialna za to, iż jestem, jaka jestem. Moją hardość i niezłomność wywołały prześladowania, które znosiłam przez wiele lat. Myślę, że niezwykły dar czerpania siły z cierpienia jest najbardziej ewidentnym przykładem mojego "syndromu Sami-Wiecie-Kogo". Ale na pewno nie jedynym...
TRZEBA UMIEĆ SIĘ "WYWINĄĆ"!
Zacznijmy od tego, iż bohater felietonu jest znanym chrześcijaninem, jednak wzbudza wiele zastrzeżeń. Rety, skąd ja to znam! Przez wszystkie lata Szkoły Podstawowej i Gimnazjum miałam szóstkę z religii oraz byłam tzw. "pupilkiem katechetki". Czasami zdarzało się, iż moja ostatnia nauczycielka żartowała: "Natalka, znowu prowadzimy lekcję we dwie". Może trudno w to uwierzyć, ale do końca wątpiłam, czy zostanę dopuszczona do sakramentu bierzmowania. Wstyd się przyznać, lecz pomimo tych szóstek, mój dzienniczek nabożeństw świecił pustkami. Powagę sytuacji zrozumiałam dopiero w połowie drugiego semestru, gdy rozpoczęły się próby bierzmowania. Kiedy przyszłam na jedną z nich, zgromadzona młodzież spojrzała na mnie jak na kogoś nieznajomego, kto przyjechał z obcego kraju i usiłuje się wepchnąć między wiernych. Spokojnie wyjaśniłam, że ja również przygotowuję się do bierzmowania, więc postanowiono zrobić mi miejsce. W rezultacie, usadzono mnie obok dwóch wyizolowanych chuliganek, i to takich, które ksiądz musiał wyrzucać z kościoła (bo nie dość, że rapowały jak Eminem, to jeszcze odpowiadały "Wyrzekamy się!" na pytanie "Czy wierzycie w Ducha Świętego?").
I chyba nie zostałabym dopuszczona do bierzmowania, gdybym nie "wywinęła" się moim zwierzchnikom (hehehe, "wywijanie" się Kościołowi to ulubione zajęcie Sami-Wiecie-Kogo!). Czy wiecie, jak tego dokonałam? Zdecydowałam, że przyjmę sakrament w innym kościele, niż ten, do którego należało moje Gimnazjum. W rezultacie, nie musiałam być superposłuszna katechetce (bo co ona ma do mojej parafii?!) ani proboszczowi (bo co on ma do mojej szkoły?!). Kilka koleżanek wzięło ze mnie przykład i również zaczęło chodzić do "mojego" kościoła. Na szczęście, pozwolono mi przyjąć sakrament dojrzałości chrześcijańskiej, więc dzisiaj nazywam się Natalia Julia Weronika Nowak (En-Dżej-Dablju-En). Odrobina przebiegłości ocaliła mą grzeszną duszę.
"OBIEKTYWIZM" OD SIEDMIU BOLEŚCI
Kilkanaście dni temu obejrzałam archiwalny odcinek "Uwagi", w którym przedstawiono działalność Tego, Którego Nazwiska Nie Wypada Ujawniać. Twórcy programu wyrazili nadzieję, że reportaż jest rzetelny i obiektywny. Guzik prawda! Gdyby to był obiektywny materiał, ukazano by zarówno wady, jak i zalety duchownego. Jakoś nie zauważyłam, by w reportażu przedstawiono choć jedną zaletę Sami-Wiecie-Kogo! Oczywiście, cały materiał dał mi dużo do myślenia. Ale nie mogę do końca wierzyć dziennikarzom, skoncentrowanym na mrocznej stronie swojej ofiary. Rzeczywiście, to dziwne, iż pewien człowiek oddał cały majątek medium Sami-Wiecie-Kogo, a gdy zachorował, nie mógł liczyć na pomoc z jego strony. Uważam, że dobrzy chrześcijanie powinni odznaczać się dobrocią i hojnością (wszak jałmużna to jeden z dobrych uczynków). Jednak... zwróćmy uwagę na kilka faktów. Kto przy zdrowych zmysłach oddaje cały dobytek jakiemukolwiek medium?! Jeżeli już to robi, powinien być świadomy, że z pieniędzmi mogą się stać różne rzeczy. To zupełnie tak, jak z urodzinowym prezentem. Nie możemy mieć pretensji do jubilata, kiedy ten wyrzuca nasz upominek do kosza. Dlaczego? Bo jest to już jego własność. Kolejna sprawa: istnieje takie przysłowie "Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera". Jeżeli ktoś przekazuje jakąś sumę medium Sami-Wiecie-Kogo, a potem żąda zwrotu, postępuje niezbyt szlachetnie.
LEKCJA TRANSMUTACJI, CZYLI PRZEOBRAŻANIE ZALET W WADY
Istnieją osoby, które uwielbiają robić przywary z cudzych atutów. Czerpią przyjemność z tego, że przedstawiają normalnych ludzi jako szaleńców, i zniechęcają do nich łatwowiernych czytelników. Tak łatwo jest przerobić kogoś na istny "czarny charakter"... Nawet, jeśli opisujemy czyjeś zalety, a używamy negatywnych określeń, dany człowiek wydaje się zły i niegodny szacunku. Ja również doczekałam się kiedyś artykuliku, który uczynił skandal z moich sukcesów. Pewnego dnia przyszłam na zajęcia klubu dziennikarskiego i poznałam dziewczynę, z którą przyjemnie mi się rozmawiało. Niebawem ktoś poinformował mnie, że owa dziewczyna publikuje niepochlebne notki na mój temat. Artykulik, o którym piszę, nie jest już dostępny w Sieci, ale od stycznia 2006 roku można go było znaleźć na stronie
www.keypers.blog.onet.pl Oto pełna treść tekstu:
"WoOw już nawet nie pamiętam kiedy ostatnio pisałam notkę jakąkolwiek


Zapomniałam w ogóle o czymś takim jak blog

Ta notka dotyczyć będzie mojej koleżanki (hmm tak się powinno mówić na wszystkie znajome osoby..). Niektóre osoby ją znają.. Podpisuje się NJ Nowak i ma swój własny blog. Na pewno teraz wiele z was myśli, że jest to głupia reklama jej bloga, bo ją znam i ona się odwdzięczy.. Lecz nie w tym rzecz...Hmm może powiem krótko o niej: jest bardzo cicha, czarna (dosłownie, jakby przez całe życie miała żałobe) i ma zainteresowania. Wiem, wiem to ostatnio brzmi durnie, ale jeśli zaraz dodam, jakie wasza reakcja od razu się zmieni. Uwaga liczymy do 3: 1...2....3 Ona interesuje się..Aborcją, karą śmierci oraz eutanazją...Dobrze, dobrze zamknijcie już buzie ze zdziwienia i wstańcie z podłogi, ale to i tak jest prawda.. Poznałam ją niedawno, choć chodziła ze mną do szkoły, ale była dla mnie po prostu nie zauważalna. Przyszłam raz na kółko z polskiego, zobaczyłam i od razu wiedziałam, że nie jadła cukierków dzieciństwie... Pogadałyśmy se ja ona i jeszcze dwie moje koleżanki i dziewczyna mnie dobiła..:-( YY jakby to powiedziała.. Prowadziłyśmy konwersacje na temat jest zainteresowań, których jest zawziętą przeciwniczką.. Heh język mi się skręca...

Pochwaliła się nam ładnie, że napisała 37 powodów, dla których eutanazja jest zła, napisała własny psychotest o tez o eutanazji (Heh chciała umieścić go w gazecie miejskiej, ale O DZIWO nie docenili jej inwencji twórczej;)) Na temat aborcji wypowiedziała się (oczywiście dlatego, że rozmowa zaczęła być bardzo ciekawa moja nauczycielka włączyła się w nią) ,że to jest straszne ble ble ble.. Że dziewczyny powinny pomyśleć zanim rozstawią nogi ble ble ble..Że sex to w ogóle powinien być dozwolony przez prawo TYLKO PO ŚLUBIE ble ble ble Że w ogóle jak była mała to wiedziała co to jest sex i ciąża i nie wiedziała, że to idzie ze sobą w parze ble ble ble i takie tam... W ogóle to powinna Nobla dostać bo wykryła (nie wiem nawet jakim sposobem?), że jakaś laureatka konkursu poetyckiego napisała plagiat wiersza a i tak wygrała... Heh.. Ale ubaw był niesamowity (szczególnie podniecała się nauczycielka

) To a koniec dam adres tego świetnego , upragnionego przez wszystkich blogaseczka a i dodam, że moja nauczycielka gdy dowiedziała się o czym jest wzięła od niej adres i się przestraszyła.. Wy też się nie przestraszcie bo zawiera on masakryczne zdjęcia np. dzieci po aborcji, powieszonych ludzi.. itp..

A oto on:
www.anty-eutanazja.mylog.pl Osoby o słabym lub chorowitym sercu proszę są o nie oglądanie owego bloga, ponieważ może to spowodować nierytm serca lub inne awarie zdrowotne. Osobom poniżej 18 miesięcy wstęp wzbroniony;) Pozdrawiam..A i po wyjściu z Super truper bloga proszę o skomencenie tej notki i napisanie swojej opinii na temat bloga mojej koleżanki..:-)
:....aguś....: (21:14)"
Ja i mój blog zostaliśmy "zjechani" jak po nieheblowanej desce... Czy nie przypomina Wam to całej nagonki na Sami-Wiecie-Kogo i jego radio?! Oczywiście, Aguś opisała wyłącznie potwierdzone fakty. Naprawdę jestem obrończynią życia ludzkiego i powiedziałam, że dziewczyny powinny pomyśleć, zanim pójdą z kimś do łóżka. Odkryłam nawet, że Angelika M. z miejscowości Lądek Zdrój otrzymała nagrodę za wiersz, który można znaleźć w szkolnym podręczniku (utwór nosi tytuł "Zakochana"). Jednak... moje wypowiedzi zostały przytoczone w taki sposób, że chyba nikt się z nimi nie zgodzi. A przecież aborcja naprawdę jest straszna! Potwierdzają to zdjęcia pomordowanych dzieci! Niestety, wyszło na to, że jestem jakimś "cichym", "czarnym" oszołomem, który wygląda, "jakby przez całe życie miał żałobę". Czuję się jak Sami-Wiecie-Kto...
BEŁKOTLIWY NUDZIARZ CZY NIEŚWIADOMY POETA?
Pewna Internautka stwierdziła, iż Ten, Którego Nazwiska Nie Wypada Ujawniać mówi w bełkotliwy sposób i używa "okrutnej polszczyzny". Czy ta pani wie, że Anna Barańczak (znawczyni literatury i żona Stanisława Barańczaka) uznała wypowiedzi Sami-Wiecie-Kogo za bardzo poetyckie? Jej zdaniem, bohater felietonu mówi prosto, ale ładnie. Aby to potwierdzić, podzieliła na wersy i opatrzyła tytułami niektóre jego wypowiedzi. Kobieta twierdzi, że nieświadomie tworzona poezja Sami-Wiecie-Kogo dorównuje twórczości Mirona Białoszewskiego - pełno tu pojedynczych zdań i samotnych słów, które razem tworzą piorunujący efekt. Muszę przyznać, że zgadzam się z opinią pani Anny Barańczak. Wystarczy zwrócić uwagę na to, jak wiele środków stylistycznych zawierają wypowiedzi Tego, Którego Nazwiska Nie Wypada Ujawniać. Mamy tu metafory ("Co niedziela ujawniał rzeczywistość taką, jaka jest", "To są konie tylko różne, ale te wszystkie konie do jednego należą. Czasem te konie się gryzą między sobą, ale to jest jedna siła", "Nie mam tego wyssanego z palca", "Dlatego go zabili"), ciekawe określenia ("Inaczej wierzący", "Takie BMW. Bierny, mierny, ale wierny", "Szło pełno tych mikrusów"), epitety ("Fantastyczne rozumienie rzeczywistości"), wyraziste puenty ("Dlatego Polska jest biedna", "Wszyscy to Sorosa!", "Słuchajcie, nawet małżeństwo, jeśli jest zawierane pod przymusem, to jest nieważne", "Musicie być silni. Alleluja i do przodu, hop"). Aby udowodnić, że bohater felietonu naprawdę jest nieświadomym poetą, przytoczę jego trzy wypowiedzi, podzielone na wersy przez Annę Barańczak. Wszystkie teksty zostały znalezione na oficjalnej stronie "Gazety Wyborczej". Oto próbka poezji, którą przez przypadek stworzył Sami-Wiecie-Kto:
ZA TO, CO MÓWIŁ
"Ksiądz arcybiskup Wielgus
ach
fantastyczne rozumienie
rzeczywistości.
Dlatego
go zabili.
Kiedyś zrozumiecie.
Robili to
i świeccy,
i duchowni
razem.
Nie mam tego wyssanego z palca.
Ale trzeba jeszcze poczekać.
Za to, co mówił.
Co niedziela ujawniał
rzeczywistość,
tak, jaką jest.
Przedwczoraj wykład nagrał nam.
Jakiś czas temu,
to było jeszcze w Warszawie,
nagrał nam.
Sekularyzm czy coś takiego.
Każde zdanie.
Za to go zabili."
FRASZKA: "NA ABP. WIELGUSA"
"Na abp. Wielgusa
znaleźli jakieś świstki.
On zresztą powiedział,
że podpisał.
I mówił to do mnie:
"Po co ja pojechałem
do tych Niemiec.
Tak mnie napadł wtedy!
I podpisałem.
To był kontrwywiad!
Ale nikomu nie zrobiłem
nic
złego".
Słuchajcie,
nawet małżeństwo,
jeśli jest zawierane pod przymusem,
to jest
nieważne."
JAK TE KOBIETY
"Jak te kobiety rzucały się na mnie!
Odpychałem je,
mówiłem:
nie tutaj,
nie teraz!
A one: Proszę ojca!
Jedna szła ze mną
i szło pełno tych
mikrusów.
Co miałem zrobić?"
Nie jestem w stanie ocenić treści tych wierszy, bo nie wiem do końca, o co chodziło w "aferze arcybiskupa Wielgusa". Nie mam również pojęcia, jak wyglądała sytuacja, przedstawiona w ostatnim tekście. Jako osoba, wyróżniona w XXI Ogólnopolskim Konkursie Literackiej Twórczości Dzieci i Młodzieży Gimnazjalnej - Słupsk 2005, mogę zrecenzować jedynie formę poszczególnych utworów. Może nie są one najwybitniejszą poezją świata, ale posiadają moc i nieodparty urok. Jedną z najważniejszych cech twórczości Sami-Wiecie-Kogo jest dystans do otaczającego świata, nieustanne obserwowanie rzeczywistości... Autor miewa drobne problemy z rytmem, ale pamiętajmy, iż teksty miały być zwykłymi wypowiedziami, a nie wierszami. Przypuszczam, że gdyby bohater felietonu usiadł przy biurku i napisał coś umyślnie, stworzyłby utwór godny najwyższej pochwały. Nawet nie próbujcie krytykować przytoczonych tekstów, bo tylko mnie rozśmieszycie. Skoro znawczyni literatury twierdzi, że Sami-Wiecie-Kto mówi wierszem, to musi mieć odrobinę racji.
IDOL BUNTOWNICZEJ SUBKULTURY
Pewnego dnia zetknęłam się z opinią, że bohater felietonu stworzył bardzo niebezpieczną sektę, a może nawet "Kościół toruńskokatolicki". Moim zdaniem osoby, zgromadzone wokół jego kontrowersyjnego medium, to raczej... subkultura! Najpierw spróbujmy wyjaśnić, co oznacza ten termin. Subkultura to grupa osób, które słuchają tego samego (np. punk rocka, hip-hopu, reggae), mają swój charakterystyczny ubiór (np. glany, bluzy z kapturami, trójkolorowe frotki), wyznają podobne poglądy (np. anarchizm, niechęć do policji, rastafarianizm), posiadają własny żargon oraz miejsce zlotu, buntują się przeciwko całemu światu. Zauważcie, że zwolennicy Sami-Wiecie-Kogo słuchają radia X, noszą moherowe berety, wyznają katolicyzm, konserwatyzm i patriotyzm, posługują się własnym językiem (o ile metale witają się "Ave", a hip-hopowcy "Elo", o tyle oni mówią: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica"). Pielgrzymki na Jasną Górę są dla nich tym, czym dla gotów Castle Party w Bolkowie, dla miłośników country - festiwal w Mrągowie, natomiast dla punków - Przystanek Woodstock. Jeśli hip-hopowcy odczuwają sentyment do Detroit, a fani The Beatles do Liverpoolu, to dlaczego subkultura Sami-Wiecie-Kogo nie miałaby kochać Torunia?! Nie od dziś wiadomo, że przedstawiciele różnych subkultur bywają na swych festiwalach dość agresywni. Słuchacze Sami-Wiecie-Kogo zachowywali się tak podczas niedawnego zlotu w Częstochowie... Ich ostrość i buntowniczość jest równie znana, jak w przypadku hippisów, punków czy hard rockowców. Punki pragną zlikwidować wszelkie instytucje państwowe, a "moherowe berety" dążą do przebudowy naszego kraju. Niektórzy death metalowcy czczą szatana. "Mohery" - wielbią Jezusa i Matkę Boską. No i buntują się przeciwko liberałom, których traktują tak, jak hippisi konserwatystów. Duchowym przywódcą rastamanów był Bob Marley, rock&rollowców - Elvis Presley, a grunge'owców - Kurt Cobain. Rodzina Radia X też ma swojego "naczelnego idola" - Tego, Którego Nazwiska Nie Wypada Ujawniać! Czy teraz już rozumiecie, dlaczego uważam tę społeczność za subkulturę??? Z pewnością nie jest to sekta, ani nowe wyznanie chrześcijańskie...
BACKMASKING!!! PRZEKAZY SUBLIMINALNE!!! SATANISTYCZNE LICZBY!!!
Żeby zachować szczyptę obiektywizmu, postaram się opisać mroczną stronę Sami-Wiecie-Kogo. Bo tak się składa, że ten znienawidzony zakonnik jest jak piosenka "All About Us", którą zacytowałam w poprzedniej "Myślozbrodni". Fajny, dopóki nie posłucha się go wspak... Pewnego dnia ściągnęłam z Internetu dwa monologi, wygłaszane przez bohatera felietonu. Wypowiedzi zawsze były uznawane za kontrowersyjne, ale mnie interesowało ich "drugie dno". Nic więc dziwnego, że wprowadziłam empetrójki do programu "Gold Wave", a potem odsłuchałam ich od ostatniej sekundy do pierwszej. Kochani, to, co tam usłyszałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania! Okazało się bowiem, iż Sami-Wiecie-Kto używa bardzo wyraźnej mowy wstecznej... W wypowiedzi z 23 listopada 2002 roku odnalazłam następujące przekazy: "Piękne świadectwo. Świadectwo grzechu", "Przy Radiu największe szambo", "Co rok te śmieci!!!", "Nasz niemiecki sąsiad", "Unii Pracy", "Majorze", "Znośno ubrana. Nie wolno", "Odporne odzienie", "Bez Mysi". Jeśli chodzi o wypowiedź z 8 maja 2002 roku, natknęłam się na teksty: "Ja nie zniosę tego! Pewnie chciałbyś mojej przyszłości", "Obsikaj", "Ze służbą jest", "To jest budu?!", "HIV-a mam", "Sumo", "Zapach pachy", "Media". To ostatnie słowo powtarzało się co kilka minut - wtedy, gdy duchowny mówił o jakimś agencie, dążącym do zniszczenia Kościoła katolickiego.
Wydaje Wam się, że to wszystkie przekazy subliminalne, które odnalazłam? Jeśli tak, to grubo się mylicie! Radio Sami-Wiecie-Kogo posiada kilka numerów telefonu. Przyjrzyjcie się tym czterem: 056-655-23-56, 056-655-23-66, 056-655-23-61, 056-655-23-62. W każdym z nich znajdują się co najmniej trzy szóstki! Czytałam, że 23 również uchodzi za liczbę satanistyczną, ponieważ 2 : 3 = 0,666. To jeszcze nie wszystko. W adresie wyższej uczelni, założonej przez Tego, Którego Nazwiska Nie Wypada Ujawniać, także widnieje 23! Pewnie chcecie wiedzieć, jak przedstawia się sytuacja konta radia X? Cóż, jeden z jego numerów rozpoczyna się liczbą 69. Jak wiadomo, jest to symbol erotomanów oraz nazwa popularnej pozycji seksualnej. Dalej występuje okultystyczna 13, obecna również w innych numerach konta. Co na to słuchacze? Wiem tylko tyle, że ich najbardziej kontrowersyjne wypowiedzi padają po godzinie 23...
Istnieje teoria, według której każdej literze odpowiada określona cyfra (można o tym przeczytać m.in. w "Numerologii" oraz "Księdze wiedzy czarodziejskiej. Przewodniku po magicznym świecie Harry'ego Pottera"). Jeśli sprawdzimy, jakie cyfry odpowiadają drugiemu członowi nazwy radia, a potem je zsumujemy, otrzymamy 23! Zresztą, sam wyraz ma 6 liter (podobnie, jak prawdziwe nazwisko Sami-Wiecie-Kogo oraz jego zakonny tytuł). Zajmijmy się teraz Liczbą Wyrazu, Liczbą Aktywną i Liczbą Dziedziczną jednego z bliskich współpracowników bohatera felietonu. Kiedy zapiszemy je obok siebie, otrzymamy 669. Ostatnia cyfra to przecież 6, odwrócona do góry nogami! Zresztą, nawet 69 mówi samo za siebie... Na koniec jeszcze jedna ciekawostka. Zdarza się, że w niedziele Sami-Wiecie-Kto prowadzi audycje osobiście. Kiedy? No, po godzinie 6 wieczorem. Ale nie należy się temu dziwić, bo duchowny urodził się w mieście, którego nazwa ma 6 liter...
"ŻEGNAJCIE" CZY "DO WIDZENIA"?
Obawiam się, że zapisałam już wszystkie refleksje, których dostarczył mi najbardziej kontrowersyjny polski zakonnik. Jeśli nadal nie rozumiecie tego, co chciałam Wam przekazać, to szczerze współczuję. Myślę, że Sami-Wiecie-Kto nie jest aż tak zły, jak podają niektóre gazety czy stacje telewizyjne. Ale posiada wiele wad - równie mrocznych, jak jego potterowski odpowiednik. Wszystko, czego dokonał bohater felietonu, to istna "magia": dla jednych biała, dla innych czarna jak smoła. I to właśnie jest piękne. Zakonnik potrafi być dobry i zły jednocześnie, dawać świadectwo prawdzie, a także ją lekceważyć... Kiedy wypowiada słowo "agent", od tyłu brzmi ono jak "media". To jakiś cud fonograficzny, nieprawdaż? Jednak... pamiętajcie, że cudów dokonywali zarówno święci, jak i opętani.
Na razie chciałabym zamknąć temat duchownego. Jeśli przyjdą mi do głowy jakieś dodatkowe refleksje, na pewno uczynię z nich felieton. Adios amigos! W razie tęsknoty za Tym, Którego Nazwiska Nie Wypada Ujawniać, możecie go poszukać w mediach "polskich i katolickich". Bo przecież to on jest MOJĄ MYŚLOZBRODNIĄ...
-----------------------------------------------------------------
Copyright (C) by Natalia Julia Nowak. All rights reserved.