Opowiadania odważnych dla odważnych

Ceną wielkości jest odpowiedzialność.
- Winston Churchill

Autor: ariadna
Data dodania: 2008-08-20 21:19:31
Rozmiar czcionki zmniejsz zwieksz
Oceny ocen: 0
Odslon: 1096
Dodatkowe: Wyślij ten adres znajomemu
Widok do druku drukarka

Sabriel - rozdział II

Opisopowiadanie z nutką tajemnicy wink
Tresc
Wyszli z budynku i pobiegli w stronę przedmieść. Sabriel była zła i przestraszona jednocześnie. Wyciągnięta z ciepłego mieszkania, przez obcego mężczyznę i ciągnięta niewiadomo gdzie. Lepiej być chyba nie może. W głowie jej huczało, a serce kołatało jak oszalałe. Chłodny deszcz znowu spływał po jej ciele. Było jej strasznie zimno. Ale właśnie to zimno pobudziło ją do przytomnego myślenia. Wyszarpnęła się jednym, silnym ruchem z uścisku nieznajomego. On stanął patrząc się na nią ze zdziwieniem. Sabriel zacisnęła dłonie w pięści i zmrużyła oczy mierząc ‘porywacza’. Był to wysoki, przystojny chłopak o kasztanowych włosach, bystrych, ciemnych oczach i ostrych rysach twarzy. Ubrany był w czarną ramoneskę i czarne, proste jeansy.
- Słuchaj no! Nie wiem kim jesteś i czego ode mnie chcesz, ale ostrzegam – zostaw mnie w spokoju bo nie ręczę za siebie! Przychodzisz do mnie, porywasz niewiadomo gdzie i myślisz, że Ci pozwolę?! To Ci coś powiem – cholernie się mylisz! – wykrzyczała czerwona ze złości.
Chłopak popatrzył na trzęsącą się z zimna i złości brunetkę.
- Spokojnie dzieciaku… - mruknął podchodząc do niej. Instynktownie zaczęła się cofać. Grube krople deszczy spływały po jej roztrzęsionym ciele.
- Jestem Alexander. Przyszedłem Ci pomóc. – powiedział spokojnie. – Znalazła Cię policja. Gdybym do Ciebie nie przyszedł, prawdopodobnie byłabyś właśnie przesłuchiwana.
- Żartujesz sobie ze mnie?! Ja na policji? Ciekawe za co, herosie! – krzyknęła krzyżując ręce na piersiach.
- Może za to, że nie każda osiemnastolatka idąc po ulicy ożywia trupy na oczach świadków. Swoją drogą mogłabyś być bardzie dyskretna. Za bardzo się afiszujesz. – rzekł ze spokojem. Nie dawał wyprowadzić się z równowagi. Cały czas był opanowany. W głębi serca doskonale rozumiał co przechodziła Sabriel.
- Nie wiem o czym mówisz… - fuknęła nadąsana.
- Na przykład o Twoich niecodziennych zdolnościach. Takich jak zdolność przywracania Zmarłych do życia. – stwierdził. Serce dziewczyny wygrywało właśnie zdesperowane solo. Ale nie poddawała się. Chciała wiedzieć więcej.
- Można jaśniej? – spytała z udawaną urazą starając się by jej głos brzmiał naturalnie.
- Oczywiście. – odrzekł krótko po czym podszedł do niej. Chwycił jej rękę i podwinął do góry rękaw bluzy. Uścisk miał żelazny, toteż Sabriel pisnęła cicho z bólu. Na jej przedramieniu widniała blizna w kształcie okręgu przebitego krzyżem. Pod wpływem dotyku znamię zaczęło parzyć dziewczynę. Ta syknęła z bólu i wyrwała się z uścisku. Zmierzyła rozwścieczonym wzrokiem Alexa i zaczęła rozmasowywać bolącą i poparzoną rękę.
- Co Ty w ogóle możesz wiedzieć… - burknęła wpatrując się w bliznę, która na szczęście coraz mniej bolała.
- Wiem więcej niż Ci się wydaje. – powiedział twardo i odsłonił swoje znamię identyczne z tym, które nosiła na przedramieniu Sabriel. Dziewczyna oniemiała wpatrywała się w znamię, po czym opuściła wzrok i uparcie zaczęła wpatrywać się w czubki butów. Nie wiedziała co o tym myśleć. Była zdziwiona i zła, a jednocześnie cieszyła się, ze nie jest sama. I że wreszcie ktoś z własnej woli jej pomaga. Rozumie ją. Alexander przyglądał się jej uważnie. Mała, blada istotka w czerni, trzęsąca się z zimna. Bezbronna i zagubiona. Było mu jej żal i to cholernie. Dobrze wiedział co to jest samotność, ale potrafił to dobrze ukrywać. Był rozważnym człowiekiem, a wszędzie gdzie się pojawiał rozsiewał nutkę tajemniczości.
Stał przyglądając się Sabriel z szelmowskim uśmiechem. W końcu westchnął z politowaniem i podszedł do niej.
- Masz Młoda. Pewnie Ci zimno. Zaraz dojdziemy do domu. – powiedział zdejmując ramoneskę i zakładając ją na ramiona dziewczyny. Popatrzyła na niego błękitnymi oczami, w których malowała się wdzięczność. Uśmiechnął się lekko i zaczął odchodzić.
- No chodź dzieciaku! – krzyknął do niej. Obdarzyła go zdziwionym spojrzeniem, po czym zaczęła iść powolnym krokiem za nim.
**
Doszli do Starej kamieniczki pomalowanej na pastelowy kolor. Alexander otworzył wielkie, drewniane drzwi i wszedł do środka. Za nim poczłapała Sabriel. Weszli na ostatnie piętro, do jednego z mieszkań na poddaszu. Był to dość duży lokal, o kolorowych ścianach i skośnym suficie. Mały przedpokój zawalony był kurtkami i płaszczami. Wchodziło się z niego do kuchni połączonej z jadalnią. W korytarzyku mieściła się łazienka, a także wejście do salonu i sypialni.
- To będzie Twój nowy dom Mała. – zakomunikował.
- Super. A dlaczego nie mogę mieszkać u siebie? – spytała wylewając wodę z butów.
- Bo tam znajdzie Cie policja. Masz. Idź się przebrać i wysuszyć. Wyglądasz okropnie. – stwierdził podając jej parę ubrań. – Tam jest łazienka. – wskazał na drzwi w korytarzu.
Pół godziny później siedzieli w salonie na kanapie i rozmawiali. O wszystkim i o niczym.
Sabriel ubrana w za dużą koszulę Alexa, dzierżyła w dłoniach kubek z gorącą herbatą.
- Wiesz, ze bez gotyckiego makijażu wyglądasz całkiem uroczo? – zaśmiał się chłopak. Dziewczyna skrzywiła się lekko.
- Jej to miał być komplement… -mruknął.
- Nie o to chodzi… - pisnęła ściskając rękę. – Parzy. Tak jak wtedy gdy mnie dotknąłeś…
Podwinęła rękaw. Znamię było czerwone i powiększone. Patrzyła na nie zdziwiona. Alexander przeklął pod nosem i podszedł do okna.
- Co się dzieje? – spytała podnosząc na niego wzrok.
- Zmarli… - mruknął patrząc na podwórze. Dziewczyna podeszła do niego i zaniemówiła. Do kamienicy zbliżały się martwe ciała. A przynajmniej powinny być martwe. Teraz najwyraźniej martwe nie były i za wszelką cenę chciały dostać się do budynku.
- Co się tu do cholery dzieje? – krzyknęła Sabriel.
- Na pytania będzie pora później. – burknął Alex wchodząc do sypialni.
- O ile dożyjemy… Idą tu żywe trupy jakbyś nie zauważył! – ryknęła z histerią w głosie w jego stronę.
- Zauważyłem kwiatuszku. Teraz z łaski swojej usiądź sobie gdzieś i nie przeszkadzaj, jasne? I pod żadnym pozorem nie wychodź z mieszkania. – rzucił do niej po czym wyszedł trzaskając drzwiami.
Naburmuszona dziewczyna podeszła do okna. Cisza i spokój. Na ulicy nikogo. Nagle rozbłysło rażące światło, a z budynku w którym się znajdowała wybiegło kilka istot, którym odpadały płaty skóry. Każda po chwili zmieniła się w kupkę popiołu. Chwilę potem wyszedł Alex ogarniając ulicę wzrokiem.
Uśmiechnęła się pod nosem. Szczęście nie było jej dane na długo. Do mieszkania wpadł jeden ze Zmarłych i zaczął iść w jej stronę.
- O Boże… W co ja się znowu wpakowałam… - mruknęła przestraszona. Z jej piersi wydobył się pełen przerażenia krzyk…

Zobacz tez

Skomentuj prace

Dodaj komentarz
Pseudonim
Tresc
User Gość
Data 2010-09-07 15:30:08
Zapisywanie
Shoutbox
[ 2010-01-31 09:24:28 ] Maciek: Ale co?
[ 2010-01-31 12:02:59 ] KRISS221i: avatar z góry zaczełem czytać
[ 2010-01-31 12:14:42 ] Maciek: Ahaaa. Ja nie oglądałem. Jeszcze.
[ 2010-01-31 12:26:32 ] KRISS221i: i nie polecam
[ 2010-01-31 15:49:03 ] Merrik: A bł ktoś może na Parnassusie?
[ 2010-01-31 16:19:30 ] Misiael: Dziś o 23:30 chcę Was widzieć przed telewizorami - na TVP 2 będzie retransmisja najlepszego koncertu ostatenigo dziesięciolecia.
[ 2010-02-01 21:31:31 ] Maciek: Kurczę, że też musiałem to przeczytać dopiero dzisiaj.
[ 2010-02-02 18:12:29 ] Sherrax: To była ściema w programie nigdzie nie pisało "jlepszego koncertu ostatenigo dziesięciolecia."
[ 2010-02-04 21:07:02 ] El Daniel: Parnassus zajebisty. chyba ze ktos nie lubi odkreconych filmow w dodatku z nuta rozkminy smile
[ 2010-02-04 21:07:23 ] El Daniel: telewizja kłamie. albo program telewizji xd
[ 2010-02-17 20:26:07 ] Dracula: ha, no to semestr do przodu big_smile
[ 2010-02-25 19:22:33 ] Maciek: Ano
[ 2010-02-25 23:12:54 ] El Daniel: co tam! jp na 100%?
[ 2010-02-27 22:56:41 ] Maciek: Oooo nieeeee.
[ 2010-04-07 22:12:07 ] Maciek: Skąd to pytanie w ogóle?
[ 2010-05-24 23:09:44 ] Maciek: ...
[ 2010-06-06 13:14:14 ] babol xD: stęskniłam się za Wami big_smile tylko neta ni mam..
[ 2010-06-06 13:15:51 ] babol xD: pozdrowionka dla wszystkich smile
[ 2010-06-07 00:05:31 ] Maciek: Dzięki, wzajemnie!
[ 2010-06-24 13:10:35 ] Sherrax: siema
[ 2010-06-24 13:11:06 ] Sherrax: Byl ktos na       Sonisphere Festival ?  big_smile
[ 2010-06-25 01:16:04 ] Maciek: big_smile Wiem, że to nie na miejscu pytanie, ale co mi tam: A co to jest? ;]
[ 2010-06-28 22:58:51 ] Firn: Siema ; p
[ 2010-06-28 23:27:58 ] Maciek: Cześć.
[ 2010-07-13 10:35:32 ] Lola Lola: Dzień dobry smile
[ 2010-07-14 22:51:37 ] Maciek: A dzień dobry, dzień dobry, witamy, prosimy.
[ 2010-08-19 21:18:25 ] avelina: Witam, witam:) o zdrowie nie pytam, ale...Jedzie ktoś na Coke Live Music Festival??smile
[ 2010-08-24 11:57:05 ] Lola Lola: Był ktoś na woodstocku? smile
[ 2010-08-30 21:47:46 ] Sherrax: Nie ale byłem w czoraj na Swinipasie w Kultowej w katosach
[ 2010-09-06 11:06:00 ] Maciek: I jak?
Zarejestruj się żeby pisać w shoutboxie.
reklama Skarbnica Barda | Opowieści powstają dzięki TobieFanlista
© by Opowiadania 2006 - 2010 oparte na silniku Puklerz kontakt z adminem osób online: 12 Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO